Już od dawna nosiłem się z myślą napisania krótkiego tekstu o gigantycznym zagrożeniu dla naszej wolności jaką jest poprawność polityczna. Uważam, że jest znacznie bardziej niebezpieczna od terroru z jakim miała do czynienia nasza cywilizacja za czasów takich tyranów jak: Robespierre, Bismarck, Hitler, Stalin, Jaruzelski czy też do niedawna Kim Dzong Il. Czym więc jest poprawność polityczna.
Do napisanie tego artykułu zainspirował mnie znakomity tekst http://jankozielony.blog.ekologia.pl/terror-poprawnosci,848,komentarz#dodaj blogera - Janka Zielonego. Z tezami jego artykułu generalnie zgadzam się, chcę jednak, o ile będę potrafił nieco go uzupełnić. Przemyśleń tych mam nieco więcej niż wypada opisać w komentarzu do jego wpisu, tak pozwolę więc sobie na autonomiczny tekst.
Dlaczego to robię skoro już powstał dobry tekst na ten temat? Piszę kolejny tekst, bo uważam, że o problemie tym, trzeba jak najwięcej mówić, a i tak tego nigdy nie będzie dość. Sądzę też, że ciągle mówimy o poprawności politycznej, ale zbyt mało i bez podawania jej przyczyn. Poza tym samo mówienie nie wystarczy. Trzeba się więc z poprawnością zmierzyć. Tak jak mierzymy się z chorobą, która atakuje nasz organizm. Za taką właśnie chorobę, a nawet śmiertelną chorobę (jeżeli nie zostanie zdiagnozowana i leczona) dla wolności jednostki uważam właśnie poprawność polityczną. Aby z chorobą walczyć należy postawić diagnozę i zaaplikować środki lecznicze.
Zacznę więc od diagnozy? Czym jest osławiona poprawność polityczna? Jest po prostu stanem patologicznym, drążącym współczesną demokrację, który powoli przekształca ją w totalitaryzm. To nie tylko, jak niektórzy uważają, taki nowoczesny kaganiec założony na umysł. Bo taki kaganiec można śmiało zdjąć. Czynność jaką jest zdjęcie takiej blokady wymaga to tylko naszej fizycznej i to niezbyt skomplikowanej ingerencji. Można to zrobić dokładnie tak, jak miało to miejsce np. z doktryną komunistyczną narzuconą nam siłą. Po prostu potraktować jako zewnętrzne ciało obce, które należy usunąć. Poprawność polityczna jest jednak znacznie bardziej wyrafinowaną strukturą, niż prymitywny kaganiec. Raz zaaplikowana ingeruje we wszystkie wewnętrzne tkanki zaatakowanego organizmu, stając się jego integralną częścią. Przekształca nie tylko strukturę państwa i społeczeństwa, ale w dalszym wymiarze również zainfekowaną nią jednostkę. Takie przekształcanie uważam za kolejną tym razem niezwykle skuteczną próbę narzucenia totalnej władzy nad człowiekiem.
Właśnie poprawność polityczna, a nie brutalny terror (jeszcze ukryty choć od czasu do czasu ujawniający się – przykład ACTA) ma szansę na przekształcenie demokracji w totalitaryzm. Tak totalitaryzm, tyle, że znakomicie zakamuflowany. Ten nowy totalitaryzm tym różni się od tego dawnego (jakobińskiego, sowieckiego, hitlerowskiego), że kiedyś nie można było pewnych rzeczy mówić, teraz zaś o pewnych rzeczach nie można nawet myśleć. Właściwie to mamy praktycznie przestać myśleć i oddać się naszym instynktom. Wtedy zabijano ciało teraz zabija się duszę. Według ukrytych gdzieś demiurgów "nowego wspaniałego świata" przekształcamy się z istot stworzonych na obraz i podobieństwo Boga, po prostu w zwierzęta produkujące, konsumujące i folgujące swoim instynktom. Jesteśmy świadkami, a właściwie jesteśmy przekształcani w nowy gatunek. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że ten nowy człowiek jest nawet gorszy od zwierząt, bo nie przekazuje życia. Jest też niesamowicie samolubny i egoistyczny i bardzo samotny…
Jego motto to nie jak wcześniej dążenie do zabawienia tylko zaspokajanie własnych instynktów, poprzez ciągłą zabawę oraz coraz wyższą jakość życia. Tak nie ma już nawet szczęścia. Jest po prostu wysoka jakość życia. Bóg umarł więc żyjmy jakby go nie było! Czy też bardzie ludowo: hulaj dusza piekła nie ma! Ktoś mógłby zapytać, po co ktoś miałby przekształcać nas w zwierzęta? Otóż jednostką taką bardzo łatwo sterować. Jest samotna i po jakimś czasie tak skupiona na ciągłym zaspokajaniu swoich popędów, że staje się bezrefleksyjna. Tak więc celem jest podporządkowanie człowieka.
Wszystko to jednak nie miało by miejsca gdyby nie gigantyczne kłamstwo, które nam zaaplikowano. A zaaplikowano nam w naprawdę końskiej dawce. Tak, że nasz dotychczasowy świat, nasze wartości, naszą kulturę wywrócono do góry nogami. W miejsce dawnych wartości pojawiły się nowe „prawa i wolności” takie jak: nieograniczone prawo do aborcji, eutanazja dla wszystkich, gender - kulturowe określanie płci (czyli jej likwidacja) i wiele, wiele więcej nowinek składających się całkowitą swobodę bez konsekwencji. Były one jednak na tyle barbarzyńskie dla starego społeczeństwa, wykształconego na tych dawnych wartościach, że aż niestrawne. Nikt nie kupiłby ich w oryginalnej formie. Komu przyszłyby do głowy takie rzeczy? Żeby tego dokonać należało najpierw wyszydzić dotychczasowe wartości. Najpierw wyszydzono instytucję odpowiedzialną za ich podtrzymywanie w społeczeństwo, czyli Kościół, potem zajęto się rodziną, która je kultywuje. Altruizm, wiara, piękno i dobro zyskały miano ciemnogrodu i szczytu zacofania. Kiedy to już nastąpiło wystarczyło tylko podmienić nazwy i w miejsce dawnych zjawisk wstawić nowe. Bo jak powiedział Konfucjusz:
„Kiedy słowa tracą swoje znaczenie, ludzie tracą wolność"
Aby scementować dokonane zmiany stworzono właśnie poprawność polityczną
Niedorzeczność? Proponuję więc zatrzymać się na chwilkę i przypomnieć sobie jak wyglądał nasz świat zanim to nastąpiło, a było to całkiem niedawno. Z resztą sami, o tym nie zapominajmy, nie tak dawno byliśmy jego częścią lub też nasi rodzice.
Czy ktoś w tym dawnym świecie uwierzyłby, że dziecko w łonie matki zostanie uznane za zlepek komórek, który można po prostu usunąć jak wyrostek? I nie będzie to po prostu wymysł niepoczytalnej jednostki lecz uznane przez wszystkich, no może prawie wszystkich za normę. Na dodatek zostanie to nazwane przez największą organizację międzynarodową jednym z podstawowych praw człowieka przysługujących kobiecie
Czy ktoś w tym dawnym świecie uwierzyłby, że starymi i chorymi ludźmi nie będą opiekować się ich dzieci tylko zostaną, przez nie (te niegdyś pielęgnowane i ukochane brzdące, a teraz "realistycznie" myślący oświeceni europejczycy) skierowani na zastrzyk śmierci. Czy uwierzyłby, że i ta zbrodnia otrzyma miano akt miłosierdzia.
Czy ktoś w tym dawnym świecie uwierzyłby, że homoseksualiści będą chrześcijańskimi kapłanami, że będą brali śluby, a potem staną się rodzicami adoptując dzieci? A potem przez niezwykle poważane autorytety i światowej sławy naukowców zostaną uznani za znacznie bardziej troskliwych, opiekuńczych i kulturalnych rodziców niż ci prawdziwi , przepraszam - biologiczni.
Czy ktoś w tym dawnym świecie uwierzyłby, że nie będzie już mamy i taty. Bo aby nie obrazić nowego typu rodziców zabierze się dawne dyskryminujące określenia, a w ich miejsce pojawią się: rodzic A i rodzic B (kolejność i konfiguracja dowolna)?
Na koniec. Czy kiedyś ktoś uwierzyłby, że wszyscy, którzy uznają takie stan rzeczy za nienormalny sami zostaną uznani za nienormalnych? Czy ktoś uwierzyłby, że mówienie rzeczy kiedyś uznawanych za normę, zostanie nazwane mową nienawiści, a autorzy tych wypowiedzi będą karani i leczeni psychiatrycznie.
Tak, nasz świat stanął na głowie, a dawny został wyrzucony na śmietnik z zakazem grzebania w nim. Nie oszukujmy się, że poprawność jest samoistnym i abstrakcyjnym bytem. Jest po prostu żywym systemem odgórnie sterowanym przez określone środowiska. Warto więc zastanowić się jaki jest cel narzuconej nam narracji i czy my również się w nią znakomicie choć zupełnie nieświadomie nie wkomponowujemy się. Na koniec warto zastanowić się czy i my nie bierzemy nieświadomie w tym nowym terrorze udziału...







Pozdrawiam.
Niech nas omija zły los! A dobry wita codziennie.
"A o jakim dziecku pan mówi ? Bo ja o tej plugawej "pamiątce" po gwałcicielu , którą usuwa jedna tabletka - ale dzięki takim pomysłom jak pan prezentuje - nie jest to możliwe...to tu Kobieta ma zadecydować sama, czy zechce zostać matką; to w takiej sytuacji decyzja ma należeć do NIEJ (proszę nie przekręcać moich wypowiedzi- nigdzie nie napisałam, że matka decyduje o śmierci dziecka- to nieporadne insynuacje). "
Choć może Pani rzeczywiście nie przeczy, bo z tego co Pani napisała, człowiek, który począł się w wyniku gwałtu jest dla Pani tylko, cytuję: "plugawą pamiątką po gwałcicielu, którą usuwa jedna tabletka"... Wie Pani co. Aż mnie zamurowało...
Pozwoli Pani, że nie będę już tego komentował
Ech! co pan wie o dramacie kobiet!
Ma znaczenie w jaki sposób!!! i dla matki i dla dziecka - pana podejście to największe okrucieństwo! A dlaczego ofiarą ma być Kobieta? Dlaczego? A o jakim dziecku pan mówi ? Bo ja o tej plugawej "pamiątce" po gwałcicielu , którą usuwa jedna tabletka - ale dzięki takim pomysłom jak pan prezentuje - nie jest to możliwe...to tu Kobieta ma zadecydować sama, czy zechce zostać matką; to w takiej sytuacji decyzja ma należeć do NIEJ (proszę nie przekręcać moich wypowiedzi- nigdzie nie napisałam, że matka decyduje o śmierci dziecka- to nieporadne insynuacje).
Proszę odpowiedzieć - bo tego pan nie zrobił - kogo trzeba ratować w sytuacji dramatycznej ? matkę czy dziecko?
Zostawmy matki w spokoju, dzieci są Ich największym szczęściem i zapewniam pana, że One są w dobrych rękach, nie musi Ich pan bronić. Nie musi pan pisać żadnych uregulowań prawnych -matki mają w sercu znacznie więcej, niż pan może wymyśleć ani sobie nawet wyobrazić.
Bóg ukochał ludzkość i umarł za nią na krzyżu. Za kobiety także. Proszę pana.
To dziecko jest całkowicie bezbronne. Czy dorosłej osobie poczętej w wyniku gwałtu tez powie Pani to samo co mnie? O tym że jest traumą, swojej mamy? Czy jego życie nic nie znaczy?
Kolejna sprawa, to argument ten jest na ogół nietrafiony, bo np w Polsce około 3/4 zabijanych dzieci nienarodzonych to dzieci z zespołem Downa. Proszę się zastanowić czy prawo o decydowania o, życiu można dać komukolwiek. Dla mnie argument, że matka może decydować o życiu swojego dziecka, a raczej śmierci brzmi straszliwie. Jest w tym wszystkim wielki paradoks. Bo właśnie od matki powinniśmy spodziewać się przede wszystkim obrony dziecka znajdującego się pod jej serce i to bez znaczenia w jaki sposób jest ono poczęte i bez znaczenia w jaki sposób się rozwija. To zawsze jest przede wszystkim dziecko... jej dziecko!
Pani mówi tu o dramacie kobiet? Dramatem kobiet jest to, że decydują o uśmierceniu swojego dziecka. O tym nie może decydować żaden człowiek o tym decyduje tylko Bóg! Czy zna Pani te słowa słowa Matki Teresy z Kalkuty wypowiedziane na Międzynarodowej Konferencji ONZ w Kairze w 1994 r? „Wiele razy powtarzałam – i jestem tego pewna – że największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja. Jeżeli matce jest wolno zabić swoje dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się nawzajem nie pozabijali?”
Ale co to za "prawo", które zmusza kobietę do urodzenia dziecka pochodzącego z gwałtu? ta straszliwa trauma ma się przeciągnąć na całe Jej życie -dlaczego? A w sytuacji dramatycznej - ratuje się dziecko a poświęca życie matki - kto o tym decyduje? Lekarz - składający przysięgę Hipokratesa - będzie robił wszystko aby uratować mężczyznę, ale w przypadku Kobiety przysięga już go nie obowiązuje? Od kiedy Kobieta ma ograniczone prawa? Mówi pan o ochronie życia od poczęcia aż do śmierci - ten przepis nie dotyczy Kobiet?
albo postawmy przecinek po tym zdaniu i dopiszmy :...,aż do śmierci naturalnej, nie wynikającej z zaniechania opieki lekarskiej". Wtedy ta np. trójka dzieci, która pozostała w domu bez rodziców (ojciec zaraz pójdzie za inną spódniczką) zaskarży lekarza i dostanie odszkodowanie...Żałosne? oczywiście - jak wszystko w tej sprawie, w której zabierają głos wszyscy nie mający pojęcia - oprócz samych zainteresowanych.
Drastyczne przypadki dotyczą drobnego odsetka Kobiet, ale to One - zszargane i poniżone - powinny mieć zagwarantowane prawo wyboru i decyzji.
Nakazy i zakazy niczego nie rozwiążą.
"Wierzę w ziarno na dłoni ogrodnika -
i wierzę w serce matki, która wie -
co znaczy dać życie i bronić tego życia" - jak mówi poeta.
Więc dzieci pozostawmy matkom : zawsze były, są i będą - takie jest życie.
I niech to ONE decydują.
PS. W Szwecji - w większości przypadków - dzieci są wychowywane przez obojga rodziców (tak!) .Statystyka, którą pan podaje wynika ze zwyczajnej chęci korzystania z prawa jakie państwo daje samotnym matkom: pomoc jest tak znacząca (ulgi podatkowe, dopłaty mieszkaniowe, szkoła itp.) że po prostu NIE OPŁACA SIĘ legalizować związku. Proszę mi wierzyć, tam też są normalne Kobiety chcące mieć męża i rodzinę...I mają. Cóż, bez tego podpisu...
- Znów nie podoba mi się porównanie Robespierre'a z bolszewikami.Ja jednak widzę różnicę - to już inny temat.
- a pan ciągle z tym terrorem...naprawdę obawia się pan? Jak wprowadzą NAKAZ aborcji - proszę po mnie zadzwonić -stanę po pana stronie i razem pójdziemy wywracać świat. I przyjdą ze mną One.
- a teraz zaparzę sobie kawkę. W moim expresie z zachodu...
Całe szczęście w Polsce te trendy nie mogą jeszcze na dobre zagościć, a to przede wszystkim ze względu na zdrowy rozsądek większości Polaków (według ostatnich padań większość polaków jest za całkowitą ochroną życia, od poczęcia, aż do śmierci) oraz silny opór Kościoła. Nie znaczy to jednak, że tendencje te nie zagoszczą i u nas. Wystarczy, że w imię postępu pójdźmy na kilka kompromisów z naszym sumieniem, tak jak to miało miejsce w wielu innych krajach... Podkreślam, żeby mnie źle nie zrozumieć, nie powiedziałem, że dzieje się to u nas, ale przedstawiając obraz tego co dzieje się w krajach, które prezentowane są nam jako wzór, ostrzegam przed ślepemu poddawaniu się poprawności politycznej, jak miało to miejsce właśnie na Zachodzie. Co do Robespierre'a to zapoczątkował on proces niszczenia dawnych wartości na gruzach których miał powstać "nowy wspaniały świat", dlatego też miedzy innymi dla bolszewików właśnie Rewolucja Francuska i idący z nią terror stanowiły wzór.
- cyt: "...zwierzęta produkujące, konsumujące i folgujące swoim instynktom.." pan kogoś takiego zna? co to znaczy "zwierzęta"? czy może chodzi o ludzi! - to ja ludzi takich znam- to właśnie dzięki NIM, że WYPRODUKOWALI to pan może KONSUMOWAĆ! - ma pan komputer i wszelkie dobra (zapewne część z nich to dobra luksusowe- czy już wyprowadził się pan do jaskini, aby być tym najlepszym z ludzi? ). Co do "folgowania swoim instynktom" : jest tylko jeden instynkt: macierzyński (to Wielkie Serce Matki) - to dzięki niemu, z tego "...zlepka komórek..." (jednak!) my wszyscy jesteśmy na świecie.
- cyt:"...Jesteśmy świadkami, a właściwie jesteśmy przekształcani w nowy gatunek..." spokojnie, bez obaw - nowy gatunek nie powstanie w ciągu jednego pokolenia - proszę spać spokojnie.
- cyt:"...starymi i chorymi ludźmi nie będą opiekować się ich dzieci tylko zostaną, przez nie (te niegdyś pielęgnowane i ukochane brzdące, a teraz "realistycznie" myślący oświeceni europejczycy) skierowani na zastrzyk śmierci..." pan kogoś zna, kto tak zrobił? i nie zgłosił pan prokuraturze lub policji?
-cyt:"...Altruizm, wiara, piękno i dobro zyskały miano ciemnogrodu i szczytu zacofania..."- za wcześnie wyrzucił pan diabelski wynalazek : telewizor! proszę oglądać mnóstwo przykładów altruizmu, wiary, piękna i dobra na co dzień: przykładów budujących i poruszających serce. Pana nie porusza?
("ciemnogród i szczyt zacofania" mają zgoła inne przymiotniki...)
Nasz świat nie stanął na głowie. Ale czy pan ma zakusy, by to zrobić...?
- a kto to są "...określone środowiska..."?
- cyt: "...Warto więc zastanowić się jaki jest cel narzuconej nam narracji i czy my również się w nią znakomicie choć zupełnie nieświadomie nie wkomponowujemy się. Na koniec warto zastanowić się czy i my nie bierzemy nieświadomie w tym nowym terrorze udziału..." OJ! pan chyba nie jest nieświadomy...
- cyt:"...Na dodatek zostanie to nazwane przez największą organizację międzynarodową jednym z podstawowych praw człowieka przysługujących kobiecie..." i jesteśmy w domu! - bo co to takiego, kobieta, czyż nie?
PS.
a co do Robespierre'a - on DAŁ wolność, pozostali ją ODBIERALI, więc towarzystwo pomieszał pan; ale skończył, jak skończył bo wprowadził terror w obronie wartości, które cenił najwyżej. Terror jest tylko terrorem i niczym więcej: "...kto sieje wiatr, zbiera burzę..."