Ostatnie zamieszanie wokół bakterii E. coli, a dokładnie poszukiwanie sprawców zakażenia nadawałoby się na kabaretowy skecz, gdyby nie fakt, że jest to jedno z najtragiczniejszych zagrożeń epidemiologicznych Europy po 1945 roku. Do tej pory zakażenie zabrało na tamten świat kilkadziesiąt osób. Warto prześledzić jak relacjonowany był przebieg tego dramatu, który został zamieniony niemal w groteskę.
Najpierw zaczęło się od komunikatu, że wszystkiemu winni są Hiszpanie, a konkretnie ich warzywa. News taki podali Niemcy, u których pojawiły się pierwsze przypadki zakażenia. Walka z hiszpańskimi warzywami trwała przez wiele dni. Jednak do czasu. W pewnym momencie odezwało się kilka bardziej rozgarniętych osób, że przecież wszystko miało miejsce w Niemczech i większość ofiar pochodzi właśnie z tego kraju, a nie z Hiszpanii. Mało tego, żadne z zakażeń nie miało miejsca na Półwyspie Iberyjskim lecz wszystkie wystąpiły w Niemczech.
Wszystkie drogi prowadziły więc do głównego oskarżyciela - do naszego zachodniego sąsiada, który z tak wielką pewnością siebie rozpowszechniał informację (z udziałem mediów i polityków) o Hiszpańskich "brudasach zanieczyszczających swoimi warzywami Europę”. Na nic zdały się protesty samych Hiszpanów, którzy byli oburzeni oskarżeniami Niemców. Mleko rozlało się i nawet akcja z rozdawaniem warzyw przez hiszpańskich rolników nie odwróciła fali niechęci do ich produktów. Na konsekwencje nie trzeba było długo czekać. Rosyjski niedźwiedź z wrodzoną sobie delikatnością zamknął swoje granice dla wszystkich unijnych warzyw.
Tak więc po pewnym czasie wszystkie oczy zwróciły się w stronę oskarżycieli, czyli Niemców. Ich przekaz był tak silny i intensywny, bo wspomagany przez różne instytucje krajowe (głównie niemieckie) jak i unijne, że siłą inercji plotka zmieniła bieg i zwróciła się przeciw nim samym. Jak podaje magazyn „Uważam rze”, kiedy w egipskim szpitalu pojawił się chory niemiecki turysta, wybuchła panika. Żaden z pacjentów nie chciał leżeć, nie tylko w jego sąsiedztwie, ale i w tym samym szpitalu. Spotęgowało to jeszcze ciche wyproszenie go z placówki przez szpitalny personel. Ta niefortunna decyzja spowodowało jeszcze większą panikę wśród pacjentów. Nagle opuszczone łóżko wywołało jedną myśl wśród Egipcjan:
- Niemiec niechybnie umarł na zarazę którą sam przywlókł ze swojego kraju.
Sytuacja niemieckich turystów wybierających się do Egiptu wydaje się więc nieciekawa. Na dodatek nowy szczep E. coli zaczęto określać tam mianem niemieckiej zarazy.
Przysłowiowy niemiecki porządek okazał się mitem. Jak ostatnio podał "Deutsche Welle" w artykule o dosadnym tytule - „Niemcy kraj brudasów?” prawdopodobną przyczyną epidemii jest brak higieny u samych Niemców. DW powołało się na raport z 2009 roku przeprowadzony przez Federalny Urząd Ochrony Konsumentów i Bezpieczeństwa Żywności (BVL). Wykazał on, że z pośród ponad 500 000 przebadanych zakładów przetwarzających żywność, w jednej czwartej z nich stwierdzono naruszenie higieny. Przykładowo, z raportu wynikało że na 900 wyszczególnionych pracowników barów i restauracji zaledwie dwóch czyściło serwowane sałaty.
W związku z dramatycznym stanem niemieckiej higieny przygotowywane są specjalne ustawy mające zapobiec rozprzestrzenianiu się epidemii. Już ministrowie ds. ochrony konsumentów szczebla federalnego i landowego postanowili wprowadzić oznaczenia dla restauracji zakładów produktów spożywczych. Kolorem zielonym zostaną oznakowane lokale przestrzegające zasad BHP, kolorem czerwonym zaś napiętnowane będą te, które higieny nie przestrzegają.
Prysł również mit o unijnej solidarności oraz wzajemnej i bezinteresownej miłości europejskich narodów. Kiedy przychodzi do kryzysu i obrony własnego rynku nie ma sentymentów, są natomiast winni i oskarżeni (często bezpodstawnie).
Dla nas jest to kolejna nauka, że nie powinniśmy mieć kompleksów wobec naszych zachodnich sąsiadów, szczególnie, jeżeli chodzi o naszą zdrową i ekologiczną żywność... i naszą higienę
Ps. Do tej pory straty naszych rolników spowodowane epidemią E. coli szacowane są na 160-170 milionów złotych, z czego 25 milionów to wynik rosyjskiego embarga.
Ps. II Według informacji przekazanych przez EFSA (Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności) w tym tygodniu za zakażenie są odpowiedzialni Egipcjanie, którzy tak niemile przyjęli niemieckich turystów. Precyzyjniej winne są nasiona kozieradki stamtąd pochodzące...






